Test zabawki do prowadzenia blogu na nowym telefonie 😉
Archiwum kategorii: Dzień powszedni
Cudowny tydzień
Uwielbiam takie tygodnie które zaczynają się piątkiem 🙂
Ledwo żyje
Ponad 3 tony opału przeniesione do garażu. Ale zimą już będzie ciepło 🙂
Fajny sen
Dzisiaj zaskoczył mnie sen o paralotniarstwie
Prawie taki paralotniarstwo w Alpach
Fajnie jest mieć takie sny.
Oberwanie chmury :(
Deszcz mi zalał garaż i „kotłownie” 🙁 Niestety zapomniałem wyczyścić odpływ wody i nie zdążyło odprowadzać a z drugiej strony woda z drogi spłynęła na moje podwórko. Trzeba będzie przebudować trochę wjazd :)= będzie spływało gdzieś indziej 😉
Ostatnie godziny płacenia podatku
Rozliczam się na raty, „normalny” pit już w marcu a teraz pit od moich „zysków” kapitałowych. Śmiesznie że w ogóle jakiś przy moim doświadczeniu był.
Z drugiej strony czytam książki Roberta Kiyosakiego („Bogaty ojciec , biedny ojciec”) i trochę mi się nastawienie zmieniło. Trzeba zacząć działać. Bo ZUS to nie jest dobry pomysł.
Smoking?
Smoking -dyscyplina sportowa polegająca na ucieczce przed smokiem.
Podsłuchane u progenitury 🙂
Tragedia w pod Smoleńskiem
Wielka tragedia.
Ale nie ma przypadków są znaki.
Pierwszy wiosenny deszcz
Niby nic, a jednak cieszy 🙂
Na pohybel zimie!!!
No i stało się :(
Dziś pierwszy raz miałem nieprzyjemność spotkać się z żywym obiektem na swojej drodze do domu. Obiektem tym okazał się być na swoje nieszczęście sporych rozmiarów pies. Na oko dość rasowy. Na jego (i moje) szczęście nie jechałem szybko i w chwili zderzenia prawie już wyhamowałem. Piesek (na oko z 50kg) oczywiście bez smyczy wtargnął na drogę. A osobnik który jak mi się wydaje był właścicielem lub opiekunem udawał ze go nie ma. Na jego szczęście bo nerwy mnie wzięły straszne! Pies, niestety, po odbiciu się od mojej maski został uderzony przez pojazd jadący z naprzeciwka, który jak mi się zdaje przejechał po jego nodze. Jak bardzo poszkodowany był pies nie wiem, bo w szoku uciekł. Mam nadzieje że nie natknął się na kolejny pojazd. Widać że ludzie są bezmyślni jeśli chodzi o swoje zwierzaki. Na szczęście samochód nie wygląda na uszkodzony, ale obejrzę dokładniej rano bo incydent był już po zmroku. Jak tu się nie denerwować za kierownicą.
Z drugiej strony cały incydent wyglądał (na szczęście) zupełnie inaczej niż to sobie mogłem wyobrazić analizując i przygotowując się na takie zdarzenia drogowe. Tym bardziej że byłem świadkiem dość makabrycznych zderzeń zwierząt z pojazdami mechanicznymi.
W każdym bądź razie mój mały apel: Masz zwierze? Myśl za nie, zanim zdarzy się tragedia.