Miesięczne archiwum: wrzesień 2009

No i stało się :(

Dziś pierwszy raz miałem nieprzyjemność spotkać się z żywym obiektem na swojej drodze do domu. Obiektem tym okazał się być na swoje nieszczęście sporych rozmiarów pies. Na oko dość rasowy. Na jego (i moje) szczęście nie jechałem szybko i w chwili zderzenia prawie już wyhamowałem. Piesek (na oko z 50kg) oczywiście bez smyczy wtargnął na drogę. A osobnik który jak mi się wydaje był właścicielem lub opiekunem udawał ze go nie ma. Na jego szczęście bo nerwy mnie wzięły straszne! Pies, niestety, po odbiciu się od mojej maski został uderzony przez pojazd jadący z naprzeciwka, który jak mi się zdaje przejechał po jego nodze. Jak bardzo poszkodowany był pies nie wiem, bo w szoku uciekł. Mam nadzieje że nie natknął się na kolejny pojazd. Widać że ludzie są bezmyślni jeśli chodzi o swoje zwierzaki. Na szczęście samochód nie wygląda na uszkodzony, ale obejrzę dokładniej rano bo incydent był już po zmroku. Jak tu się nie denerwować za kierownicą.
Z drugiej strony cały incydent wyglądał (na szczęście) zupełnie inaczej niż to sobie mogłem wyobrazić analizując i przygotowując się na takie zdarzenia drogowe. Tym bardziej że byłem świadkiem dość makabrycznych zderzeń zwierząt z pojazdami mechanicznymi.
W każdym bądź razie mój mały apel: Masz zwierze? Myśl za nie, zanim zdarzy się tragedia.

Urzędnik a obywatel

Po raz kolejny stałem się (za pośrednictwem córki) ofiarą urzędniczej samowoli. Przed wakacjami zapisałem ja do klasy 0 w szkole do której uczęszcza mój syn. Wolałbym żeby chodziła do przedszkola ale tam gdzie chodziła nie było oddziału dla zerówkowiczów.Jako ze nie jestem zwolennikiem przyspieszania edukacji zwłaszcza przymusowej i państwowej nie chciałem posyłać jej do 1 klasy. Niestety wspaniała szkoła zrezygnowała z oddziału „0” i stworzyła wyłącznie klasę „1” dla 6-latków. Co nie było by problemem w maju lub czerwcu. Nawet na początku lipca. O tym że nie będzie klasy „0” dowiedziałem się w dniu 1 września po przyjściu dzieci na rozpoczęcie roku. Co więcej jeszcze w piątek na drzwiach była informacja że zerówkowicze przychodzą na godzinę 12. Żadnej informacji. Nic. Tzn. niektórzy rodzice otrzymali telefonicznie informację wcześniej (w czwartek) ale jako rodzaj alternatywy. Potraktowano nas jak gorzej jak dzieci bo o dzieci teraz trzeba dbać i wszelkie decyzje konsultować z nimi. Gdzie jest moje konstytucyjne prawo do decydowania o edukacji dziecka? I dlaczego o decyzja administracyjnej nie zostałem poinformowany pisemnie?

Jakoś mam niejasne przeczucie że podjęcie takiej decyzji przez szkołę pomógł fakt że na otwarciu roku szkolnego pojawił się burmistrz. Trzeba się wykazywać zaangażowaniem przed płatnikiem. A rodzic zostaje z ręką w nocniku! Bo jak teraz wytłumaczyć dziecku że przenoszę je szkoły odległej o kilkanaście minut drogi, której nie zna w której nie będzie jej znajomych itd itp?

Gorzej mają rodzice których dzieci absolutnie nie są gotowe na edukacje szkolna. Na szczęście mój łobuzek powinien sobie dać rade. I tylko to jest pocieszające bo szans na poprawę stanu rzeczy nie ma za wiele 🙁

Najfajniejsza gra

Rozpocząłem zabawę w inwestora giełdowego. Jako że nie mam za dużo pieniędzy to jest to wyłącznie zabawa choć zyski i straty są prawdziwe. Ale jakże ekscytująca 🙂 Zdecydowanie więcej w niej emocji niż w byle grze komputerowej. Teraz będę się musiał trochę po edukować żebym miał szanse choć na złotówkowe zyski. Z drugiej strony znając moje szczęście za niedługo nastąpi jakiś krach 🙂 Nic to trzymam kciuki za wzrosty 🙂